Wróciliśmy do drzewa Ikranów. Michael zagwizdał i za ziemię zleciał jego ,,pupil,,.
-Proszę to dla ciebie - podał Ikranowi robaki
-Chyba naprawdę mu smakują. - uśmiechnęłam się
Mystinen jadł robaki jeden po drugim.
-Fajnie mieć takiego przyjaciela - powiedziałam patrząc na basiora i Ikrana
-Też będziesz takiego niedługo miała..no chyba że wolisz konie.
-Nie. Wolę Ikrany - uśmiechnęłam się - Ale myślę że nie jestem jeszcze gotowa aby stoczyć z jakimś pojedynek na śmierć i życie.
-Nie śpiesz się. Ikrany nie uciekną - zaśmiał się a ja razem z nim.
-Dobrze, dobrze.. To co teraz robimy ?
Michael ?
(ja na dziś kończę. Paa :3)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz